Ksiądz Zdzisław Babiarz postanowił zorganizować pielgrzymkę na Jasną Górę. A że jest wytrwałym kolarzem to oczywiście chodziło o pielgrzymkę rowerową. Zaprosił parafian, ale niestety nie odpowiedzieli pozytywnie więc rozesłał wici po okolicy. Już po chwili udało się zebrać całą grupę.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem: 12 lipca 2018 roku o ósmej czyli o dziewiątej. Najpierw Eucharystia w Sanktuarium Jana Pawła II w Krośnie, a później w drogę – oczywiście po obfitym śniadaniu u księdza proboszcza Jana.  Duchową stroną pielgrzymowania wraz z księdzem Zdzisławem zajął się ksiądz Mirosław, którego dusza i rower ciągle wyrywały się do przodu.

Pierwszego dnia trasa wiodła po malowniczych szosach Podkarpacia i Małopolski. Słoneczko przygrzewało, sił nie brakowało więc drogę do Tarnowa pokonaliśmy bez przeszkód. Wieczorem okazało się, że tu i ówdzie na ciele pojawiło się sporo czerwieni po pięknym, bezchmurnym dniu. W parafii przy Sanktuarium bł. Karoliny Kózki w Tarnowie spotkaliśmy przesympatycznych ludzi, którzy przygotowali dla nas noclegi i gościnę w swoich domach.

Poranek dnia następnego przywitał nas cudowną tęczą zwiastującą koniec opadów (tak nam się wydawało). Na Mszy Świętej bardzo gościnny ks. wikariusz Daniel wyjaśnił nam, że w afrykańskiej kulturze deszcz traktowany jest jako wielkie błogosławieństwo od Boga. Obficie błogosławieni jechaliśmy przez Tarnów i okolicę. (Pozdrawiamy serdecznie pomysłodawców i budowniczych ścieżek rowerowych w mieście. A reszta dnia przebiegała iście bajkowo: „za siedmioma górami”, za następnymi siedmioma górami i za jeszcze następnymi. Słowem gór przejechaliśmy sporo i zdecydowanie wolimy zjazdy niż podjazdy. Dzień był pełen niespodzianek ale nasz niezastąpiony serwis rowerowy „MACIEJ-DAREK” doskonale radził sobie z wszelkimi usterkami. Już niestraszne nam drogi leśne i szutrowe. Błogosławieństwo dogoniło nas jeszcze w trasie ale my dzielnie pokonaliśmy swoje 110 km i dotarliśmy do Miechowa na naprawdę zasłużony odpoczynek.

Kolejny dzionek rozpoczęliśmy Eucharystią w pięknej Bazylice Grobu Bożego w Miechowie. Później wspólne śniadanie i znów zderzenie z niesfornym siodełkiem, które pokazuje, kto tu rządzi. Zobaczyliśmy jak kończy się brawura i pojechaliśmy dalej. Okazało się, że GPS pokazuje nie tylko drogi leśne i polne, przecinki na polach kukurydzy też są w nim zaznaczone. To że my- rowerzyści – je pokonaliśmy to było dla nas zrozumiałe ale ogromny szacun dla kierowcy busa Grzegorza, który nie poddał się i pokonał wielokilometrowy odcinek przecinką przez łany kukurydzy. Okazało się skąd-inąd, że kukurydza smaczna była. Tego dnia smakowały nam bardzo pączki z lukrem i cukrem pudrem, banany (wielkie dzięki dla sponsora) a także obiadek na trawie. A pojemny bus okazał się doskonałym schronieniem, gdy bardzo obficie błogosławiły nam chmury na trasie. Odnalezienie ośrodka Caritas w środku janowskich lasów też wymagało od księdza Zdzisława niemałej orientacji w terenie, ale było konieczne, bo właśnie tam wypadło nam spędzić tę noc.

Ostatni dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy o świcie. Rześkie powietrze pobudzało nas do kręcenia więc pełni zapału osiągnęliśmy granice miasta Częstochowa. Przez miasto przeprowadziły nas trasy rowerowe wprost do Alei i już w linii prostej zmierzaliśmy do jasnogórskiego klasztoru. Na miejscu przywitali nas nasi przemyscy duszpasterze: ks. abp Adam Szal i ks. bp Stanisław Jamrozek oraz niestrudzony ks. Tadeusz Biały. Na plac przed jasnogórskim szczytem wkraczaliśmy wraz z XXXVIII pieszą pielgrzymką przemyską, która pokonywała swoją trasę w dniach 04 -15.07.2018. W kaplicy cudownego obrazu uczestniczyliśmy w Mszy Świętej koncelebrowanej przez naszych biskupów i księży pielgrzymki przemyskiej. Nasze sprawy i intencje, które przywieźliśmy ze sobą, przedstawiliśmy Matce Bożej Częstochowskiej u stóp jej cudownego wizerunku. Ufamy, że wstawi się za nami u Swojego Syna.

P.S.

Wielkie podziękowania składamy ks. Zdzisławowi za pomysł zorganizowania pielgrzymki. Dziękujemy wszystkim sponsorom, którzy sprawili, że pielgrzymowanie było piękniejsze, wygodniejsze i smaczniejsze. Szczególne podziękowania składamy panu kierowcy busa, który niestudzenie podążał za nami ponad 300 km po szlakach oznaczonych i tych, o których nikt wcześniej nie wiedział. Podziękowania składamy wszystkim, którzy przyjęli nas pod swój dach i tak cudownie ugościli, szczególnie w parafii w Tarnowie. Dziękujemy serwisowi rowerowemu „MACIEJ-DAREK” za to, że potrafili nasze niesforne rowery doprowadzić do stanu używalności.

Obserwowały, pedałowały i zanotowały Ewa z Barbarą.