– Modlimy się o to, aby owoce tych beatyfikacji, także owoce naszej modlitwy były obfite – powiedział abp Adam Szal podczas Eucharystii dziękczynnej za beatyfikację ks. Włodzimierza Szembeka sprawowanej w parafii pw. św. Mikołaja w Pruchniku – miejscowości z którą związany był nowy błogosławionego. Podczas Mszy świętej metropolita przemyski pobłogosławił kaplicę dziennej adoracji Najświętszego Sakramentu.
Homilię wygłosił bp Jerzy Mazur, pochodzący z Pruchnika. – Nie świętujemy dziś smutku tamtych wydarzeń, ale raczej chwałę Jezusa Chrystusa, która promieniuje ze świadectwa tych kapłanów – powiedział hierarcha, przywołując słowa kard. Marcello Semeraro z uroczystości beatyfikacyjnych w Krakowie. Nawiązując do wezwania św. Jana Pawła II, kaznodzieja przypomniał, że „święci wołają o naszą świętość”. – Jeżeli święci wołają o naszą świętość, to powinniśmy ich lepiej poznać, by uczyć się od nich jak żyć, jak wypełniać wolę Bożą, jak pokonywać trudności, by stawać się świętymi – podkreślił kaznodzieja.
W homilii bp Mazur przybliżył postać bł. ks. Włodzimierza Szembeka, który urodził się 2 kwietnia 1883 r. w Porębie Żegocie jako syn hrabiego Zygmunta i Klementyny Dzieduszyckich. Po studiach i praktykach rolniczych spędził w parafii w Pruchniku 20 lat, dając się poznać jako człowiek niezwykle skromny, hojny dla ubogich i wspierający sierocińce. To tam właśnie dojrzewało jego powołanie. Do zgromadzenia salezjanów wstąpił w 1928 r., a święcenia kapłańskie przyjął w 1934 r. z rąk swojego krewnego, abp. Adama Stefana Sapiehy.
Podczas okupacji niemieckiej ks. Szembek pracował w Skawie. Gdy 9 lipca 1942 r. Gestapo wtargnęło do placówki i chciało zabrać jako zakładnika ks. Walentego Kozaka, ks. Włodzimierz dobrowolnie zgłosił się na jego miejsce, argumentując, że tamten jest przełożonym i powinien zostać ze wspólnotą. Po brutalnych przesłuchaniach i torturach w Zakopanem i Tarnowie, został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie zginął 18 września 1942 r.. – Nie żywił nienawiści do oprawców i modlił się za nich – zaznaczył hierarcha, wskazując na heroizm męczennika, który nawet w obozie, będącym miejscem jego ewangelizacji, wzywał współwięźniów do odrzucenia nienawiści i modlitwy za prześladowców.
Bp Mazur pytał zgromadzonych, skąd męczennicy czerpali siłę do tak radykalnej miłości i przebaczenia. – Odpowiedź jest jedna. Z Eucharystii, ze Słowa Bożego, z modlitwy, z adoracji przed Najświętszym Sakramentem, z Komunii Świętej – wskazał bp Mazur.
Ważnym punktem dziękczynienia za beatyfikację było rozpoczęcie całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. Biskup zachęcał wiernych do licznego udziału w tej modlitwie, stawiając za wzór drugiego patrona kaplicy, bł. Bronisława Markiewicza, który potrafił zimą klęczeć na śniegu przed zamkniętymi drzwiami kościoła, by trwać przy Chrystusie. – Adoracja nie jest marnowaniem czasu, ale nadawaniem sensu czasowi – podkreślił biskup, apelując do parafian, by poprzez modlitwę przed Najświętszym Sakramentem tworzyli „żywe płuca” swojej wspólnoty.
Na zakończenie hierarcha przypomniał słowa św. Matki Teresy z Kalkuty o tym, że ratunkiem dla świata jest modlitwa przed Jezusem Eucharystycznym. – W dzisiejszym świecie adoracja jest ratunkiem dla każdego człowieka, dla małżeństw i rodzin, parafii, dla Kościoła i Ojczyzny – zakończył bp Mazur.
Pruchnik ma dwóch zacnych orędowników: bł. ks. Bronisława Markiewicza i bł. ks. Włodzimierza Szembeka. Obaj błogosławieni stanowią ważny punkt odniesienia dla mieszkańców. Choć żyli w różnych czasach i realizowali swoje powołanie w odmiennych okolicznościach, ich świadectwo łączy głęboka więź z Chrystusem, troska o drugiego człowieka oraz gotowość do ofiarnej służby. Rozpoczęcie całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy noszącej ich imiona jest więc nie tylko upamiętnieniem ich życia, ale także zaproszeniem wiernych do czerpania z tego samego źródła, z którego – jak wskazał bp Mazur – oni czerpali siłę do wiernego przeżywania swojego powołania.
Tekst: Łukasz Sztolf
Zdjęcia: Tadeusz Czaczkowski


































