– Dołączamy do Mędrców po to, aby oddać pokłon Chrystusowi, aby uznać w Nim naszego Pana i Zbawiciela – mówił abp Adam Szal, metropolita przemyski, podczas Eucharystii w sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie, która rozpoczynała Orszak Trzech Króli.
W homilii arcybiskup przemyski zwrócił uwagę na Mędrców ze wschodu, którzy prowadzeni gwiazdą przybyli oddać pokłon Zbawicielowi. – To ludzie, którzy wykorzystali swoją wiedzę po to, aby pójść i szukać prawdy. Mieli wiedzę. Była to wiedza, która oparta była o obserwację świata, który ich otaczał. Była to wiedza, która prowadziła do poznawania prawdy. Idąc za wskazaniami tej swojej wiedzy opartej także o badania astronomiczne, o astrologię ówczesną, przyszli do Jerozolimy, sądząc, że tam znajdą nowonarodzonego króla żydowskiego. A tam dowiedzieli się o tym, że król narodził się w innym miejscu, w Betlejem. Dotarli do Betlejem, prowadzeni gwiazdą, oddali Jezusowi pokłon i ofiarowali te dary, które doskonale znamy – wyjaśniał kaznodzieja.
Abp Szal wskazał, że obecność Mędrców ukazuje powszechność zbawienia, które przynosi Zbawiciel i różnorodność dróg prowadzących do wiary. – Przy nowonarodzony Zbawicielu są ludzie, którzy reprezentują cały świat i różne rasy, kultury, zwyczaje, różne czasy, które są dane nam jako ludziom. Bo Kościół to wspólnota gromadząca się w jedno wokół Chrystusa. To wspólnota, która uczestniczy w tym wielkim wędrowaniu przez życie. W tej wspólnocie jest jeden warunek bardzo ważny, nieodzowny. Tym warunkiem, który został spełniony przez pasterzy, przez aniołów, który został spełniony także przez mędrców to uznanie, że Chrystus jest Zbawicielem. To wiara, że jest Synem Bożym, że jest Kimś wielkim, przed Kim trzeba wyrazić swoją pokorę, któremu trzeba złożyć dar. Najpiękniejszy dar to dar samego siebie, dar ze swojego życia – zauważył metropolita przemyski.
Hierarcha w oparciu o przykład Mędrców wskazywał na różne drogi prowadzące do wiary. – Obrazem prostej drogi do wiary są ci, którzy przeszli z Betlejem z grot pasterzy po to, aby posłuchać słów anioła i zobaczyć tę światłość Betlejem. By pokłonić się nowonarodzonemu Jezusowi. Jest to wiara bardzo prosta. O wiele bardziej skomplikowana jest droga mędrców, którzy szli za gwiazdą, którzy mieli pasję szukania prawdy. Cechowała ich pewna uczciwość intelektualna, polegająca na tym, że poznawszy prawdę, do tej prawdy dostosowali swoje życie. Pokładali całą ufność w tym, do którego doszli. Czytali znaki czasu, które ich otaczają, jak to pięknie ktoś powiedział, czytali księgę stworzenia, czyli otaczający ich świat pomagał im zrozumieć, że jest Ktoś, kto stworzył ten świat, kto ten świat utrzymuje w istnieniu, kto ten świat w rezultacie także zbawił – mówił kaznodzieja.
W przeciwieństwie do omawianych dróg abp Szal zauważył, że jest jeszcze inna droga, której przykładem jest król Herod. – Wiedział gdzie ma narodzić się Mesjasz. Dowiedział się, że jest ktoś, komu chcą oddać pokłon mędrcy, którzy przybyli z daleka. Ale zatrzymał się. Zatrzymał się, bo chociaż jak dowiadujemy się z dalszych strof Ewangelii, chętnie słuchał i Jana Chrzciciela, i słuchał także Jezusa. Przeszkadzała mu Jego nauka, Jego Ewangelia. To tragiczna postać. To, co potem doprowadziło do tragedii, nie tylko w jego osobistym życiu, ale także w jego w życiu tych, którzy go otaczali. Jak mówią historycy, jego życie było pasmem zbrodni wobec najbliższych, w których upatrywał zagrożenie dla swojej władzy. A najbardziej spektakularnym i bolesnym jest to wydarzenie, o którym czytamy w Ewangelii Świętej, że polecił wymordować wszystkie dzieci, które mogły zagrażać jego panowaniu i spodziewał się, że wśród tych zamordowanych dzieci, które nazywamy rzezią niewiniątek, jest ten Król, któremu szli oddać pokłon monarchowie. To tragiczna postać – podsumował hierarcha.
Metropolita przemyski zauważył, że każdy wierzący jest zaproszony, aby oddać pokłon Zbawicielowi, ale są na świecie także ludzie, którzy nie poznali jeszcze Chrystusa albo daleko są od Niego. – My też jesteśmy powołani do tego, aby iść oddać pokłon Zbawicielowi. Ale także właśnie dzisiaj, w uroczystość Objawienia Pańskiego, uświadamiamy sobie, że na świecie obok nas, którzy przyjmujemy Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela, są ludzie, którzy nie słyszeli jeszcze o Jezusie, nie przyjęli Go, nie uwierzyli w Niego – zaznaczył. – Nie uwierzyli w Niego także i ci, którzy żyją wśród nas, którzy może tak zostali wychowani, bo rodzina była niewierząca, niepraktykująca, nieprzykładająca uwagi do sprawy Chrystusa – ubolewał.
– Dzisiejsza uroczystość przypomina nam o powszechności. O tym, że Chrystus przyszedł do wszystkich ludzi, do każdego człowieka, nie tylko do Narodu Wybranego, nie tylko do nas, którzy otrzymaliśmy wiarę za pośrednictwem naszych rodziców, naszych dziadków, którzy zostaliśmy w tej wierze wychowani – wskazywał kaznodzieja zwracając uwagę, że każdy wierzący jest wezwany aby głosić Ewangelię innym. – W zamyśle Pana Boga to my także mamy być ludźmi, którzy prowadzą innych do Pana Boga. Mamy być drogowskazami, mamy być księgą Ewangelii, którą będzie ktoś czytał, mamy być księgą, którą napotkawszy ludzie mają czytać patrząc na nasze życie, nie tylko słuchając naszych deklaracji – podkreślał.
Hierarcha przestrzegał także przed kompromisem ze złem. – Droga wiary jest różna od akceptacji wobec zła. Nie da się jej połączyć z kompromisem czy z akceptacją zła. Nie da się jej połączyć z tak zwaną poprawnością polityczną. Jeżeli życiem nie mówimy innym o Bogu, jesteśmy podobni do króla Heroda, który miał możliwość poznania Chrystusa, miał możliwość spotkania się z Nim, miał możliwość posłuchania słów Jana Chrzciciela, który wzywał do nawrócenia, ale nie skorzystał z tych możliwości – mówił hierarcha.
Kaznodzieja wspomina również o działalności misyjnej Kościoła, która jest wspominana w święto Objawienia Pańskiego. Misjonarze z Polski pracują w 99 krajach, a ich liczba wynosi około 1600. Wśród nich są księża diecezjalni, zakonnicy, siostry zakonne i misjonarze świeccy. Archidiecezja Przemyska również wysyła misjonarzy, w tym około 100 księży i 44 sióstr zakonnych oraz trzy osoby świeckie.
Zwracając się do uczestników Orszaku abp Szal wskazał, że jest to okazja do dawania świadectwa wiary. – Orszak Trzech Króli jest okazją do świadectwa o swojej wierze. To okazja do uświadomienia sobie, że w tej wierze nie jesteśmy sami, że są dzieci, jest młodzież, są ci, którzy śpiewają, którzy sławią Pana Boga, tworząc wspólnotę Kościoła. To okazja do kolędowania, w którym po raz kolejny rozważamy tajemnicę Bożego Narodzenia – wyjaśniał. – Jest to okazja, aby być z rodzicami, aby popatrzeć na rodziców i razem z rodzicami iść po to, aby oddać chwałę Panu Bogu. Powtórzmy jeszcze raz to zdanie dzisiejszej Ewangelii Świętej, mówiące o celu przybycia mędrców do Betlejem, ale także o celu naszego wędrowania i naszej Eucharystii: przybyliśmy tutaj z różnych stron, po to, aby spotkać nowonarodzonego Króla, Jezusa Chrystusa i Jemu oddać pokłon – zakończył Metropolita przemyski.
Krośnieński Orszak Trzech Króli przeszedł z sanktuarium św. Jana Pawła II na rynek miasta, gdzie odbył się konkurs na najpiękniejszy strój kolędniczy.
Tekst: ks. Maciej Flader











