W środę, 23 września 2026 r., w Wysokiej koło Łańcuta odbyły się uroczystości upamiętniające o. Władysława Patrycjusza Antosza w 60. rocznicę jego śmierci. W wydarzenie, będące finałem projektu #ZAPOMNIANY, wpisana była uroczysta Msza święta pod przewodnictwem abp. Adama Szala. Okolicznościową homilię wygłosił o. Cyprian Mazurek.
Wspominając postać o. Władysława Patrycjusza Antosza, kaznodzieja podkreślił, że pamięć o tym zasłużonym Rodaku wciąż pozostaje żywa w lokalnej społeczności. – Był taki czas, kiedy dla ojca Patrycjusza, Władysława jeszcze wtedy, całym światem była Wysoka. To tutaj wzrastał, tutaj uczęszczał do szkoły. Tutaj była jego liczna rodzina. Tutaj byli jego przyjaciele – powiedział o. Mazurek.
Kaznodzieja przypomniał, że dalsza droga życiowa o. Antosza wiodła przez gimnazjum w Rzeszowie i Przemyślu. To właśnie w Przemyślu, uczęszczając do kościoła reformatów, poznał zakonników i rozwinął szczególne, osobiste nabożeństwo do św. Antoniego, którego później stał się wielkim propagatorem nie tylko w Polsce, ale również na terenie Rosji i Ukrainy. Przed ukończeniem szkoły wstąpił do zakonu franciszkanów reformatów, rozpoczynając nowicjat w Wieliczce. Po studiach filozoficznych w Krakowie oraz teologicznych we Lwowie, w 1904 roku przyjął święcenia kapłańskie.
O. Antosz dał się poznać jako charyzmatyczny kaznodzieja, który głosił Ewangelię w szkołach, klasztorach, kościołach, a później także w okopach. – Miał ogromny potencjał, miał bardzo niski, donośny, tubalny głos – zaznaczył kaznodzieja.
Przełomowym momentem w jego życiu okazał się rok 1914. Po spotkaniu z Józefem Piłsudskim w Miechowie, o. Patrycjusz podjął decyzję o wejściu na drogę legionisty. Początkowo służył jako kapelan w wojsku austriackim, a następnie przeszedł cały szlak bojowy z Legionami Polskimi, uzyskując ostatecznie stopień podpułkownika. W listach do ówczesnego prowincjała, o. Janickiego, „pisał bardzo otwarcie o realiach życia w okopach, gdzie był brud, gdzie była wilgoć, gdzie była śmierć, gdzie były odnoszone rany” – podkreślił zakonnik. Mimo trudnych warunków i różnorodnego światopoglądowo środowiska żołnierzy, o. Patrycy cieszył się wśród nich ogromnym szacunkiem.
Po zakończeniu wojny o. Antosz posługiwał krótko w Warszawie, a w okresie II wojny światowej, podczas próby ucieczki do Francji, trafił do więzienia. Po wojnie został skierowany do klasztoru św. Kazimierza w Krakowie, skąd z wielkim zaangażowaniem przez kilka lat posługiwał chorym w ośrodku dla psychicznie chorych w Kobierzynie. Następnie udał się do Konina, gdzie uczył w szkole kadetów i otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta. Za swoje wybitne zasługi o. Antosz został odznaczony 12 wysokimi odznaczeniami państwowymi, które dumnie nosił do końca życia.
Podsumowując biografię tego niezwykłego kapłana i żołnierza, kaznodzieja wskazał na trzy zdania, które definiowały całe jego życie: „Głoś, żyj, czyń na moją pamiątkę”. – Te trzy wyrażenia w sposób doskonały mogą określić, może go charakteryzować – dodał kapłan, wzywając zgromadzonych do naśladowania tej postawy w codziennym życiu.
W ramach finału projektu #ZAPOMNIANY poza przywróceniem pamięci postaci o. Antosza odnowiono także rodzinny grobowiec, a
Władysław Patrycjusz Antosz (1882–1966) – franciszkanin-reformat, kapłan i kapelan wojskowy, urodzony w Krzywce koło Łańcuta. W 1898 r. wstąpił do zakonu, a święcenia kapłańskie przyjął w 1904 r. Po wybuchu I wojny światowej został kapelanem Legionów Polskich, m.in. 2. Pułku Piechoty II Brygady. Przeszedł z oddziałem cały szlak bojowy i został ranny. W niepodległej Polsce był m.in. proboszczem 11. Dywizji Piechoty, uczestnicząc w wojnie polsko-bolszewickiej. Po kampanii wrześniowej 1939 r. został internowany na Węgrzech. Był także kapelanem Szkoły Podoficerskiej dla Małoletnich w Koninie. Zmarł w Krakowie w 1966 r. i został pochowany na cmentarzu w Wysokiej k. Łańcuta. Odznaczony m.in. Krzyżem Niepodległości, Orderem Odrodzenia Polski i czterokrotnie Krzyżem Walecznych.
Tekst: Łukasz Sztolf
Zdjęcia: Uczniowie Zespół Szkół w Wysokiej


























